Dziś kolejna część popularnej serii picturebooków, która -jak zwykle -zachwyca wizualnie, ale tym razem pozostawia mnie z mieszanymi odczuciami.

Autorka: Rachel Bright
Ilustrator: Jim Field
Wydawnictwo: Zielona Sowa

Historia rozpoczyna się na pustyni, gdzie stado wielbłądów jak co dzień wyrusza w drogę. Jedynie mały wielbłąd Kamil nie ma na to ochoty. Ostatecznie rusza za innymi, ale przez całą wędrówkę narzeka, marudzi i domaga się uwagi. Twierdzi, że jest zmęczony, chce, by ktoś go poniósł, aż w końcu oznajmia, że woli zostać sam.

Mimo prób zachęcania ze strony stada, Kamil zostaje na pustyni sam. I właśnie wtedy spotyka Emila -energicznego skoczka pustynnego, który zaraża go swoją radością życia. To dzięki niemu mały wielbłąd zaczyna się śmiać, zmienia nastawienie i ostatecznie wraca do stada. Razem docierają do oazy, gdzie mogą odpocząć i wspólnie się bawić.

Morał tej historii jest jasny -nasze nastawienie ma ogromny wpływ na to, jak odbieramy rzeczywistość, a odrobina uśmiechu może wiele zmienić. I choć brzmi to bardzo pozytywnie, mam wobec tej książki kilka poważnych wątpliwości.

Przede wszystkim zastanawia mnie postawa dorosłych bohaterów. Mały wielbłąd zostaje sam na środku pustyni, co może być trudne do zrozumienia dla dziecka. Istnieje ryzyko, że młody czytelnik odbierze tę sytuację jako sygnał: „jeśli będę marudzić lub sprawiać trudności, zostanę zostawiony sam”. To dość niepokojący przekaz.

Drugą kwestią jest samo „marudzenie”. W książce przedstawione jest ono jako coś, co należy szybko przezwyciężyć i zastąpić uśmiechem. Tymczasem w rzeczywistości takie zachowanie często wynika ze zmęczenia, przebodźcowania czy potrzeby uwagi. Czy naprawdę powinniśmy uczyć dzieci, by za wszelką cenę tłumiły swoje emocje i udawały radość?

To właśnie te refleksje sprawiają, że nie jest to książka, którą poleciłabym każdemu dziecku bez zastanowienia. Warto dobrze przemyśleć, czy jej przekaz będzie odpowiedni dla konkretnego młodego czytelnika.

Nie zmienia to jednak faktu, że od strony wizualnej książka stoi na bardzo wysokim poziomie. Ilustracje są piękne, pełne detali i doskonale oddają pustynny klimat, wprowadzając czytelnika w ciepły, bajkowy świat.

Podsumowując -Wielbłąd, który marudził to picturebook, który zachwyca formą, ale treściowo może budzić wątpliwości. Dla mnie to jedna z mniej udanych części tej serii, choć z pewnością znajdzie swoich zwolenników.

💬Jeśli znasz już tę serię -koniecznie daj znać w komentarzu, która część jest Waszą ulubioną.

Inne wpisy z recenzjami książek, gier, pomocy dydaktycznych znajdziesz klikając- TUTAJ.

Brak komentarzy: