Autorka: Rachel Bright
Ilustrator: Jim Field
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Morał tej historii jest jasny -nasze nastawienie ma ogromny wpływ na to, jak odbieramy rzeczywistość, a odrobina uśmiechu może wiele zmienić. I choć brzmi to bardzo pozytywnie, mam wobec tej książki kilka poważnych wątpliwości.
Przede wszystkim zastanawia mnie postawa dorosłych bohaterów. Mały wielbłąd zostaje sam na środku pustyni, co może być trudne do zrozumienia dla dziecka. Istnieje ryzyko, że młody czytelnik odbierze tę sytuację jako sygnał: „jeśli będę marudzić lub sprawiać trudności, zostanę zostawiony sam”. To dość niepokojący przekaz.
Drugą kwestią jest samo „marudzenie”. W książce przedstawione jest ono jako coś, co należy szybko przezwyciężyć i zastąpić uśmiechem. Tymczasem w rzeczywistości takie zachowanie często wynika ze zmęczenia, przebodźcowania czy potrzeby uwagi. Czy naprawdę powinniśmy uczyć dzieci, by za wszelką cenę tłumiły swoje emocje i udawały radość?
To właśnie te refleksje sprawiają, że nie jest to książka, którą poleciłabym każdemu dziecku bez zastanowienia. Warto dobrze przemyśleć, czy jej przekaz będzie odpowiedni dla konkretnego młodego czytelnika.Nie zmienia to jednak faktu, że od strony wizualnej książka stoi na bardzo wysokim poziomie. Ilustracje są piękne, pełne detali i doskonale oddają pustynny klimat, wprowadzając czytelnika w ciepły, bajkowy świat.
Podsumowując -Wielbłąd, który marudził to picturebook, który zachwyca formą, ale treściowo może budzić wątpliwości. Dla mnie to jedna z mniej udanych części tej serii, choć z pewnością znajdzie swoich zwolenników.💬Jeśli znasz już tę serię -koniecznie daj znać w komentarzu, która część jest Waszą ulubioną.
Inne wpisy z recenzjami książek, gier, pomocy dydaktycznych znajdziesz klikając- TUTAJ.








Brak komentarzy: